poniedziałek, 26 lutego 2018

3 sprawdzone dania FIT

Cześć wszystkim,👋
Ogólnie zastanawiałam się, czy aby napewno dodać ten wpis, tym bardziej że zdjęcia nie są zbyt ciekawe, ale co tam, przecież liczy się przekaz,czyż nie? 
Dzisiaj chcę się pochwalić i przede wszystkim podzielić z Wami przepisami, które wypraktykowałam w przeciągu mienionych trzech dni, i co najlepsze: każde danie z przepisu mi wyszło!(juhu!). Przepisy są z www.kwestiasmaku.com oraz z instagrama od ' fit przepisy od baletnicy' z kategorii fit, więc myślę, że każdy chętnie je wypróbuje-tym bardziej że wyszły one takiej 'kucharce' 😂 jak mi. Nie jestem osobą cierpliwą w kuchni, nie wspominając nawet o sytuacji gdy coś komuś nie smakuje ( a robiłam zgodnie z przepisem, przez pare godzin...) lub coś nie wyjdzie tak jak powinno. Od jakiegoś czasu moja połówka bacznie uczęszcza na siłownię i zmieniła tryb żywienia na bardziej zdrowy niż dotychczas. Ja osobiście mimo tego jaka jestem, czy ile ważę, nie czuję potrzeby bycia fit jak większość populacji w dzisiejszych czasach. Tylko, że ze mną to inna sprawa- mnie do tego zraziła przeszłość, a dokładniej mój własny bezgraniczny obłęd utraty wagi, który drastycznie wpłynął na moje zdrówko i nagromadził mi wiele problemów, sprowadzając mnie niemal ku anorekcji. 
Mam nadzieję, że jak najszybciej jednak wróci do mnie motywacja i znów zapragnę pięknego jędrnego ciała,przezwyciężając swój lęk gromadzący się od 4 lat :)
No ale powracając do tematu, u mnie w kuchni królują piersi kurczaka, które są bardzo wartościowe i jako jedyne mięsko nie odrzuca mnie od siebie przez żylastą czy jakąś chrząstkowatą formę. Ale ile można jeść zwykłą podróbę typowego,polskiego obiadu, czyli fileta w panierce do ziemniaków i surówki? No właśnie :)
Dlatego mam dla Was narazie trzy pychotki, które urozmaicają codzienną rutynę, są mega pyszne i ZDROWE!!!
U mnie w domu pokochali te dania i jak nigdy zostawiają czyste talerze po posiłku :)

U mnie kotleciki były dzisiaj i meeega polecam(piekłam w blaszce do babeczek😂):


wtorek, 20 lutego 2018

Trzecie Walentynki Razem


Witam Moi drodzy,
W związku z tym, że jest luty, i to już 20-sty, w moich postach nie może zabraknąć takiej okazji jak WALENTYNKI ❤, które minęły mi, a raczej NAM, rewelacyjnie i... dość leniwie. Śmiesznym faktem jest to, iż z moją miłością jesteśmy 2.5 roku razem, a to Nasze trzecie walentynki. Jesteśmy razem od 19-tego Września 2015-tego roku i Nasza wspólna znajomość a potem historia zaczęła się dość niespodziewanie. Przede wszystkim brnę do tego, że przez rok czasu nie mieliśmy łatwo, Bartek kończył szkołę w Polsce a ja po wakacjach w 2015 musiałam wracać do UK do Sixth-Form'u. Na żywo znaliśmy się jedynie miesiąc, od sierpnia do jego końca. Ale ten jeden miesiąc naprawdę zmienił wszystko. I to mega niespodziewanie. Pod koniec września, już byliśmy razem- lecz był to związek na odległość oparty na mega zaufaniu i ciągłym kontakcie przez Messengera. Było to dla mnie nowością. Totalną. I mówię tu o uczuciach jak i o sytuacji. Widywaliśmy się średnio raz na trzy miesiące- co i tak było mega plusem, bo jakby nie było, on miał swoje sprawy w Polsce a ja swoje w Anglii, których nie mogliśmy zostawić ot tak. Ale nie będę pisać jak to z Nami było, bo to post o walentynkach- choć może kiedyś również podzielę się z Wami dokładną historią o Nas, bo myślę, że jest ona na swój sposób ciekawa :)
A więc w lutym 2016, to ja zawitałam w Polsce by odwiedzić ukochanego, i to dokładnie 14-tego,w Święto Zakochanych. I tych walentynek nie zapomnimy do końca Naszych dni, bo myślę, że był to jeden z tych dni, których się nie zapomina. Mój wybranek przywitał mnie na lotnisku z pięknym bukietem róż, czego się nie spodziewałam. Czułam się naprawdę wyjątkowo, i szczęście rozpierało mnie od środka. Dzień spędziliśmy mega wesoło i należycie go uczciliśmy- choć sama się zastanawiam czy faktem była 'okazja' czy jednak to, iż w końcu się widzimy. Spokojnie kochani, mój wybranek również został rozpieszczony prezentami w ten dzień, czego  natomiast on się nie spodziewał. Muszę też przyznać, iż podczas tego przyjazdu poznałam przyszłych teściów, więc oprócz nieograniczonej radości czułam również nieograniczony stres- co okazało się kompletnie niepotrzebnym odczuciem, bo z rodzicami (a nawet rodziną) mojego miśka od razu znalazłam wspólny język, z czego baaardzo się cieszę.

W walentynki w 2017 Bartłomiej pracował do 22;00 i...uwaga, uwaga- mieszkaliśmy już razem (od września 2016)! Ja natomiast prosto po szkole pędziłam na zrobienie rzęs z tego faktu,iż na następny dzień lecieliśmy do Polski by wyprawić mi moją 18-stkową imprezę. Mój ukochany wyskoczył na chwilę z pracy by mnie odebrać abym nie wracała sama nocą do domu, bo o godzinie 20stej było już bardzo ciemno, i gdy weszłam do pokoju czekały na mnie przepiękne kwiaty, a raczej bukiet cudnych czerwonych róż, ze słodkim misiem zapakowanych razem z kubkiem orz innymi rzeczami pod postacią łakoci. Domyślacie się zapewne co zrobiłam- zaspamowałam go wiadomościami z podziękowaniami za ten cudowny gest i za wspaniałą niespodziankę. Ja natomiast miałam trochę czasu aby naszykować moje upominki dla niego, które poukładałam ładnie na łóżku i wszystko obsypałam płatkami róż. Uwierzcie mi, był przeszczęśliwy tak samo jak ja.
W tegoroczne walentynki Bartłomiej wziął wolne od pracy, więc ja po kryjomu załatwiłam sobie wolne od collegu. Troszkę było mi to pod górkę, bo wiedziałam, że gdy mój Walenty będzie w domku, nic nie wymyślę by go zaskoczyć- ale z drugiej strony, jestem osobą która kocha 'kminić' i sprawiać niespodzianki, więc...ja nie dam rady?! I osobiście stwierdzam, że pomimo przeszkód, według mnie niespodzianka wyszła mi mega rewelacyjne bo mój ukochany po przebudzeniu przywitał dzień wielkim, szczerym uśmiechem. A więc co zrobiłam? Oczywiście po pierwsze- byłam w domu. Wstałam o 7, aby nie wzbudzać w Bartłomieju żadnych podejrzeń i pomknęłam na dół do kuchni by przygotować Nam słodki dzień zanim mój misiek otworzyłby oczy. Z racji tego, że ostatnio przestawiliśmy się na zdrowe odżywianie, większość była owoców, choć były też i bardziej kaloryczne tworzywa. :P Wszystko zniosłam do Naszego pokoju i przygotowałam ucztę gdzie spał mój ukochany. Prezenty ułożyłam tuż obok niego, i w momencie gdy wszystko było gotowe, obudziłam Bartłomieja, posypując go płatkami róż.
Tak oto dzięki czemu dzień spędziliśmy leniwie w łóżku, zapychając się słodkościami przy pysznym winku i serialu 'Pamiętniki Wampirów'. Zaznaczę, że ja dostałam mega śliczny i duuuuży bukiet cudownych, pięknych białych róż, wraz z przesłodkim misiem, o którego teraz mój misiek jest zazdrosny, bo kocham z nim spać, haha. 😅
To by było na tyle, ściskam Was mocno :)



poniedziałek, 19 lutego 2018

Powrót po długim czasie, witam w 2018-stym :)



Witajcie kochani.
Mega bardzo Was przepraszam za moją nieobecność ale po wakacyjnym sierpniu, czas totalnie wyprzedził moje oczekiwania, i zdecydowanie prześcignął moją mentalność i dusze. Dzisiaj mija równy miesiąc odkąd obudziłam się z mega bólem nóg po mojej 18stkowej imprezie w Polsce. A przyznam się, iż gdzieś tam w środku, czuję jakby było to zaledwie miesiąc a nie rok temu. Kto by pomyślał, że jest już 2018, LUTY, a ja skończyłam 19stego stycznia 19stkę. Naprawdę, czas leci nieubłagalnie, a ja chwilami zastanawiam sie jakim cudem te wszystkie dni tak szybko mi umykają. No ale postaram się nadrobić i może zacznę od początku 😊
Wrzesień 2017-cóż, nic innego jak powrót do collegu na zmianę z coraz bardziej regularną pracą. Na każdym przedmiocie miałam nowych nauczycieli, z którymi- o dziwo- mega się dogaduję i są do dnia dzisiejszego bardzo spoko :) Taką rutyną trwałam do Grudnia.
Grudzień 2017-wraz z moją miłością czekaliśmy niecierpliwie do 20stego dnia miesiąca. W tym oto mienionym dniu, wraz z moją ciocią i jej małą rodzinką lecieliśmy razem do Polski na Święta Bożego Narodzenia. Oczywiście była to niespodzianka dla bliskich ze strony mojego mężczyzny, i muszę przyznać iż bardzo udana. Tak oto w Polsce spędziliśmy super dwa tygodnie, do 3-go Stycznia, choć Święta nie były aż tak radosne bo akurat o 24:00, na pasterce, złapał mnie wirus i cały 1wszy Dzień Świąt przeleżałam/przespałam w łóżku.
Styczeń 2018- Nowy rok był mega zabawny i pozytywny. Sylwester spędziłam u przyszłych teściów, i wybawiłam się rewelacyjnie. Nigdy nie byłam jedną z tych, którzy co roku powtarzali " nowy rok, nowy/a ja". Aaaaa, o ironio losu, w 2018 właśnie się tak stało! Życie w Anglii trochę mnie przybija, i zawsze tak było. Mieszkam tu od sześciu lat, a nadal nie potrafię się odnaleźć. Dlatego też, obiecałam sobie, że moje podejście się zmieni. Będę zabawną, pozytywną, radosną osobą jaką byłam kiedyś. Będę korzystać w pełni z życia, i nie będę usprawiedliwiać pochmurnych humorków-które dość często miewałam. I kto by uwierzył, że mój optymizm trzyma się aż do dziś😂 Mam nadzieję,że 2018 jest moim rokiem, i szczerzę w to wierzę. Muszę też przyznać, że styczeń minął mi chyba najszybciej, porównając do tych wszystkich innych miesięcy. W tym miesiącu, a dokładnie 27-go dnia, wyprawiłam mega domówkę, na cześć moich 19stych urodzin. Zaliczyliśmy parę rodzinnych wypadów oraz imprez, i tak oto jest Luty, a raczej jego końcówka✌😂
Dzisiaj właśnie zaczynam tydzień wolnego w Collegu, który spędzy w... pracy :D
Ale co tam, przecież w tym roku jestem pozytywna, więc dam radę.
Buziaki💞
Ps sesja darmowa z Ulcią z Walsall, polecam :)